Rok 2019 w pigułce

Podsumowań czas i wspomnień czar. Powiem krótko: było pysznie. Odwiedziłam ulubione miejsca, w których lubię być, co najmniej raz w roku i spotkałam się z Ludźmi, z którymi jeszcze bardziej lubię być, zwłaszcza przy wspólnym stole. Bo przecież to Ludzie tworzą miejsca. Odkryłam kilka nowych fajnych adresów, więc lista ulubionych miejsc wydłuża się. Cieszę się, że  mogę się tym tutaj dzielić i dziękuję Wam, że jesteście, korzystacie z moich porad i przepisów, kibicujecie i wspieracie!

 

 

 

Trudno stworzyć tu jakiś ranking. Podróżą życia okazały się dłuższe zimowe wakacje u moich Przyjaciół w Abu Dhabi w Emiratach. Tę opowieść przeczytacie w trzech odcinkach, bo ciężko było zmieścić w jednym. Jednak zawsze, niepodważalnie, absolutnie bezsprzecznym numerem 1 będą Bieszczady i moja ukochana Wetlina, gdzie jeżdżę od 17 lat i spędzam nawet do 40 dni w roku.  Urzekła mnie atmosfera  nadmorskiego Sobieszewa i rybka nie do podrobienia w Tawernie pod Żaglami, tam też ładuję akumulatory, a w tym roku zawitałam przy okazji sopockiego koncertu fenomenalnego Chrisa Botti. Na mazurskie ścieżki wróciłam przy okazji wizyt na Kurpiach – z racji rodzinnych korzeni często jeżdżę do Łomży.

 

 

Odkryłam nadbużańskie smaki i smaczki w postaci przecudownego Latosowa, gdzie znów po latach polubiłam zbierać grzyby i przypomniałam, jak się robi porządną kiełbasę, włącznie z wędzeniem oraz Dworu Zaścianek, w którym świętowaliśmy z Przyjaciółmi zacne jubileusze, ze szparagami w tle. Przy okazji piękne krajobrazy, fauna i flora, okoliczne zabytki i ciekawostki. Kulinarne podróże pozwoliły odkryć całkiem niedaleko uroki Mazowsza, gdy gościłam, jako juror konkursu, na Kasztelańskim Festiwalu Smaków w Sierpcu. Wszystko możecie przeczytać pod zaznaczonymi tu linkami i wpisać te adresy na tzw. „krótką” listę do odwiedzenia w 2020.

 

 

Poza tym dużo kulinarnej edukacji – uczono mnie i uczyłam kogoś ja. Taka wymiana doświadczeń zawsze jest bezcenna. Miałam przyjemność być gościem programu kulinarnego uczestnika tegorocznego Masterchefa, Adriana Adamczyka, „Coś z niczego”, w którym pokazujemy, jak robić przetwory z darów ogrodu i pola, w niebanalny sposób. Na moim stole znalazły się ulubione tradycyjne potrawy, ale też kilka kulinarnych eksperymentów – na mieście mówią, że udanych. A rozczarowania? Było kilka, ale już nie ma o czym mówić.

 

 

Jestem za to wszystko bardzo wdzięczna!

 

O Autorze 

    Znajdź mnie:
  • facebook
  • pinterest