Archiwum kategorii: Na stole

Wrzesień rozpieszcza smakami – kurki, figi, gruszki, dynia

Mimo, że lato się kończy, dni coraz krótsze, wieczory chłodniejsze i przyroda pokazuje nam nieuchronność nadchodzącej jesieni, to ja ten czas bardzo lubię. Na targach i bazarach moc obfitości z ogrodów, sadów, pól i lasów. W koszyku mi się nie mieści! Mimo, że mam listę zakupów to zawsze coś dorzucę. Grzybów nie lubię zbierać, ale… Czytaj dalej »

Majowe szparagi czas zacząć

Majówka to czy nie majówka. Czasem słońce, czasem deszcz. Słupki rtęci to w górę, to w dół. Jedno jest pewne: szparagi czas zacząć! Sezon na polskie szparagi, co prawda ruszył w tym roku całkiem niedawno, opóźniony o parę tygodni przez chłodną wiosnę. Jednak już możemy ich wypatrywać na targowiskach i w sklepach. Kto ma blisko… Czytaj dalej »

Stare tradycyjne przepisy kuchni polskiej

Szukając inspiracji na świąteczny stół, sięgnęłam do starych książek, zawierających stare tradycyjne przepisy kuchni polskiej. Bogactwo pomysłów naszych przodków zadziwia. Po 40 dniach postu stoły uginały się od jadła, a gospodynie prześcigały w kulinarnym kunszcie. Fakt, że dziś raczej nie pójdziemy w kierunku marynowanych łap niedźwiedzia, pasztetu z kwiczołów, głuszców czy cietrzewi duszonych w maderze,… Czytaj dalej »

Coś z niczego i odrobina Śródziemnomorza

Coś z niczego, co się nawinie czyli recykling lodówki oraz inspiracje rodem z Sycylii. Któregoś dnia wpadło mi w ręce kilka kawałków różnych serów. Ciasto francuskie jest zawsze na wszelki wypadek. Warzywa i słoiczki z różnymi przysmakami też. I tak powstała śródziemnomorska wariacja zapiekanki. Tak naprawdę tutaj można puścić wodze fantazji, zamieniać sery, dodawać ulubione… Czytaj dalej »

Dorsz skrei czyli Złoto Lofotów na moim stole

Dorsz skrei czyli Złoto Lofotów, zagościł na moim stole. Gość specjalny, gdyż dostępny jest tylko od stycznia do kwietnia, a połowy są ściśle monitorowane. Od czasów Wikingów, Norwegowie niecierpliwie czekają na kolejny sezon skreia. To swoiste święto narodowe i wielka radość, odbywają się festiwale i mistrzostwa świata w połowach dorsza.  Nazwa Skrei® jest zastrzeżona i… Czytaj dalej »

TOP 10 przekąsek na kameralnego Sylwestra

Sylwester w tym roku, jaki jest, każdy widzi. Nie ma co dyskutować. Po świątecznej obfitości na moim stole, którą przejadałam przez kolejny tydzień, ostatni wieczór 2020 roku potraktuję lekko. W bardzo kameralnym domowym gronie, przy bąbelkach, grach planszowych, podsumowaniach i rozmowach na tematy różne, będziemy przegryzać małymi pysznościami. Nie możemy bawić się hucznie, ale kto… Czytaj dalej »

Tao Smaku czyli azjatyckie podróże kulinarne

Tao Smaku czyli azjatyckie podróże kulinarne Jacka Wana. Książki o tym tytule, wydanej w 2014 roku, próżno szukać na stacjonarnych lub wirtualnych półkach. Szkoda, bo jest pełna pysznych inspiracji z Dalekiego Wschodu. Znajdziemy tu dania z Chin, Japonii, Wietnamu i Tajlandii. Są łatwe i szybkie do przyrządzenia, gdy zachowamy zasady co do doboru odpowiednich składników,… Czytaj dalej »

Pięć lat minęło, jak jeden dzień

Pięć lat minęło, jak jeden dzień. Właśnie pięć lat temu, na początku upalnego sierpnia, siedząc na uroczym mazurskim pustkowiu nad jeziorem Zdrużno, rozpoczęłam moją przygodę z blogiem. Oficjalnie zaczęło się od sandacza – czytaj tutaj. Wcześniej jednak, przez kilka miesięcy, na prywatnym fejsbukowym profilu, publikowałam historie, które działy się na moim stole. Dojrzewały we mnie… Czytaj dalej »

Proziaki – chlebki wyjątkowe w swojej prostocie

Podróże kulinarne zawsze są przyjemne, nawet, gdy odbywam je wyłącznie w swojej własnej kuchni. Tak teraz najbezpieczniej. Bieszczady były, są i będą moją największą miłością, tęsknię potwornie, a kuchnia łemkowska fascynuje mnie nie od dziś, wybrałam się więc po proziaki. Najbardziej lubię je gorące, prosto z patelni, gdy rozpływa się na nich masełko, domowa konfitura… Czytaj dalej »

Walentynkowa uczta po węgiersku

Walentynkowy wieczór stał się doskonałą okazją do degustacji węgierskich przysmaków, które znajomi z klubu kolacyjnego przywieźli z festiwalu mangalicy w Budapeszcie. Mangalica to dla foodie-świrów afrodyzjak tak, jak i foie gras. W tle sączyła się z głośników „Dziewczyna o perłowych włosach”, a my raczyliśmy się szerokim spektrum, dalece niedietetycznych, ale jakże pysznych – można rzec… Czytaj dalej »