Archiwa tagu: jesień

Słodki listopad czyli marynowane zielone pomidory

Listopad też może być fajny. Zwłaszcza, gdy Pani Jesień rozpieszcza nas ciepłymi promieniami słońca, w których opadające liście mienią się rubinem i złotem. Gdy na targu, mogę wciąż wybierać pachnące, świeże warzywa i owoce, moje ulubione chrupiące jabłuszka, złote i szare renety, idealne na racuchy czy szarlotkę albo jasnozielone gruszki lukasówki z wiśniowym rumieńcem, w… Czytaj dalej »

Grzybowy “come back”

Grzyby, grzyby, grzyby…. Nie były nigdy moją szczególną pasją. No może kurki i rydze, te ostatnie późno poznałam. Reszta, gdy była – ok, gdy nie było – tragedii też nie było. Może uraz z dzieciństwa: sobota czy niedziela, pobudka o 4 rano, a o wschodzie słońca już w lesie.  Podeptać mogłam, a nie widziałam. Mama… Czytaj dalej »

Wrzesień rozpieszcza smakami

Mimo, że lato się kończy, dni coraz krótsze, wieczory chłodniejsze i przyroda pokazuje nam nieuchronność nadchodzącej jesieni, to ja ten czas bardzo lubię. Na targach i bazarach moc obfitości z ogrodów, sadów, pól i lasów. W koszyku mi się nie mieści! Mimo, że mam listę zakupów to zawsze coś dorzucę. Grzybów nie lubię zbierać, ale… Czytaj dalej »

I co z tym pigwowcem?

Pigwowiec czy pigwa? Często mylone, co prawda spokrewnione, ale to dwa zupełnie różne owoce. Pigwa to duże białe kwitnące drzewo z owocami podobnymi do dużej gruszki. Legendy mówią, że to owoc pigwy skusił Ewę. W starożytnej Grecji i Rzymie był poświęcony Afrodycie i Wenus. Pigwowiec, pięknie obsypany wiosną czerwonymi kwiatami krzew, wydaje na świat owoce wyglądające,… Czytaj dalej »

Jesienna rozgrzewka

Nie da się ukryć, że temperatura na zewnątrz spadła i będzie spadać. Trzeba to jakoś przetrwać przez najbliższe kilka miesięcy. Dlatego na moim stole na stałe już zagościła gorąca zupa. Zwłaszcza, że nie jest to wymagające danie, doskonałe więc dla zapracowanych. Nie trzeba tu posiąść żadnej tajemnej wiedzy. Podstawa to bulion na porządnym kawałku mięsa.… Czytaj dalej »

Królowa jesieni jest tylko jedna

Na moim stole zdecydowanie rządzi teraz dynia, choć miłością do niej zapałałam stosunkowo niedawno. Na słodko albo na ostro. Jest wspaniała, bo można z niej zrobić pełen obiad: przystawkę, zupę, drugie danie i deser. Połączyć ze smakami, które w pierwszej chwili nie wróżą nic dobrego. Z dość niepewną miną stałam kiedyś nad garnkiem, do którego wrzuciłam cebulę, dynię   i ….… Czytaj dalej »