W tajemniczym ogrodzie za niebieską furteczką…

 

„W moim magicznym domu
wszystko się zdarzyć może.
Same zmyślają się historie,
sam się rozgryza orzech.
W moim magicznym domu.
ciepło jest i bezpiecznie.
Gościu znużony, gościu znudzony,
jeśli zabłądzisz kiedyś w te strony,
zajrzyj tu do nas koniecznie”

 

 

I zdarza się. Zwłaszcza w moim magicznym ogrodzie. Macieja kota, o którym śpiewa Hanna Banaszak, co prawda nie posiadam, ale… odwiedza mnie od czasu do czasu tajemniczy piękny czarny kot z sąsiedztwa. Ten przynajmniej jest kulturalny i chodzi po ścieżkach, bo reszta burego towarzystwa wpadającego z wizytą, depcze, co popadnie. Kot czarny siada dostojnie na trawniku pod winoroślą, grzeje błyszczące futerko w porannych promieniach słońca i gdy wychodzę z domu, odprowadza mnie wzrokiem, dopóki nie zamknę za sobą furtki. Trzyma się na dystans, obserwuje, nie spoufala się, co jednak nie przeszkadzało mu któregoś dnia najpierw eksplorować spiżarni, strychu i piwnicy a następnego – poleżeć na kanapie ;) Przychodzę ja wieczorem z ogrodu, w domu cisza jak makiem zasiał, siadam w kuchni a tu nagle z pokoju wychodzi… kotek! Popatrzył, jakby chciał powiedzieć „a, jesteś już, to ja popilnowałem chaty i mówię dobranoc”, zakręcił ogonem i, nie spiesząc się zanadto, wyszedł. Zdjęcia kota niestety brak, gdyż najwyraźniej nie lubi pozować na „ściance”. Myszy też brak.

Show natomiast uwielbiają jeże, choć na „ściankę” również się nie pchają. Szczególnie maluchy lubią „przetuptać” na swoich krótkich nóżkach dookoła trawnika, gdy mam gości. Wyłaniają się znienacka z jeżyn, robią rundkę i znikają w malinowym chruśniaku, zwykle w trakcie podawania deseru. Oprócz wieczornych występów, są bardzo pożyteczne, gdyż poza żywieniem się resztkami z mojego stołu, pomagają pozbyć się uciążliwych szkodników.

Mieszkańców ogrodu jest bez liku. Za dnia wśród kwiecia figlują moje ukochane motyle. Czasem przysiądą odpocząć na ramieniu. Ptactwo wyśpiewuje od świtu do wieczora kompozycje, których nie powstydziłby się Mozart czy Vivaldi. Budzą mnie sikory, kosy, szpaki, wróble, w maju słowik w środku nocy romantycznie wzywa słowikową. W budkach na sosnach i orzechu pisklęta krzyczą „jeść”! Zabawne jest, gdy uczą się fruwać, zderzając się w locie. Jaskółeczki wiją gniazdka pod dachem, na sośnie zadomowiła się ogromna dzika gołębica. Niekiedy darzy się jakaś awanturka ze sroką czy sójką. Wieczorem ustępują miejsca na ogrodowej scenie świerszczom, które miarowym cykaniem kołyszą do snu. Nocne życie też kwitnie – w cieniach róż błądzą jeszcze większe cienie nietoperzy. Dla wszystkich jest tu miejsce.

Od wczesnej wiosny do późnej jesieni ogród mieni się feerią barw, pulsuje, czy to w promieniach słońca, czy to strugach deszczu, wszystkimi kolorami tęczy. Kwiecień tonie w morzu tulipanów, fiołków, konwalii, niezapominajek. Pigwowiec pełen czerwonych pąków, zapowiada obfite zbiory i powiększenie kolekcji nalewek. Grusza, wiśnia, śliwy, truskawki i poziomki otulone drobną bielą. Czas wystawić do ogrodu stół… W maju, gdy wyjdę na ganek z filiżanką kawy, zderzam się nosem z obłędnym zapachem bzów. Kalina ugina się pod ciężarem białych kul. Piwonie, irysy, rodonendrony prześcigają się w zachwycie. Czerwiec pozostaje pod władzą róż. Czerwonych, żółtych, różowych, herbacianych, białych. Nieśmiało w ich blasku grzeją się begonie i werbeny. Pierwsze pąki hortensji zwiastują nadchodzące lato, aby w lipcu wybuchnąć w pełni. Do kwietnego balu dołączają słoneczniki, nagietki, ozdobne groszki a nad wszystkim królują odurzające wręcz lilie. Codziennie nowe odkrycia, urocze zaskoczenia, podjadanie owoców prosto z krzaka. Mnóstwo pracy, ale jeszcze więcej radości. Nie wszystko da się poskromić: fiołki w agreście, lilie w mięcie, marcinki w lawendzie, porzeczki w malinach, winogrono na wierzbie. Widać dobrze im ze sobą :)

Poskromiony za to jest balkon czyli domowy zielnik, gdzie wszystko ma swoje miejsce. W skrzynkach na wyciągnięcie ręki całe bogactwo świeżych zmysłowych smaków: oregano, tymianek, rozmaryn, estragon, szałwia, cząber górski, bazylia, kolendra, curry. Oczekiwanie na ścięcie umilają im różowe surfinie. Ich jeszcze nie próbowałam „na moim stole”, ale kto wie…

O Autorze 

    Znajdź mnie:
  • facebook
  • pinterest

Jedna odpowiedź

  1. 26 sierpnia 2015 by Danuta

    Lekko, zwiewnie, kwietnie i słonecznie :-)

Odpowiedz