Roger, czekolada i wino czyli weekend, jak ze snów

 

„Nie wiem, jak Wy, ale ja uwielbiam jesień. Za grzane wino, gorącą czekoladę, pachnący cynamonem dom. Za ciepłe koce i zaparowane okna. Za mgłę, która wita mnie rano. Za świeczki, rozpalane nocą…”

Johann Wolfgang von Goethe, Cierpienia młodego Wertera

 

Koniec października. Sobota. Polska złota jesień. Wieje i leje. Podobno niejaki Grzegorz ma wpaść do Polski z wizytą i mocno pozamiatać. Uprzedzam nieznajomego i wpadam na Tor Wyścigów Konnych Służewiec, jak dziki chart (nie mylić z Hubertusem, to dopiero za kilka dni). Myślę, czy czegoś by tu nie obstawić – podobno nowicjusze w ramach szczęścia zgarniają niezłą stawkę. Nie mam jednak czasu dla dżokejów, bo zaczepiona przez Bollingera z Francji, szybko go porzucam i z kieliszkiem szampana w dłoni (pora śniadania przecież) wpadam na… Rogera F.!!!! Jedno spojrzenie, rzucam wszystko i jadę … nie, nie w Bieszczady.

 

 

Wpadamy na chwilę do Szwajcarii. Szybka kawa, krótki spacerek po Zurychu, pakujemy kilka tabliczek czekolady, rakiety tenisowe i lecimy do słonecznej Kaliforni. Od San Diego i Los Angeles, przez Santa Barbara i Monterey, po San Francisco i Mendocino. Krótko mówiąc: kraina Zinfandela jest nasza. Kto by teraz myślał o forhendach, dropszotach czy topspinach. Rakiety odkładamy do kąta. Dwa dni szaleństwa pod tytułem Zin&Chocolate. W końcu „ogólnorozwojówka”, przed czekającym mnie za dwa tygodnie dziennikarskim Turniejem o Puchar Niepodległości, jest niewykle ważna, a Roger na Mastersie w Paryżu poradzi sobie, jak zawsze. Dream Team. Brawo MY!

 

Fot. Olaf Kuziemka/ www.powinowaci.pl

 

Któż nie kocha czekolady? No dobrze, znam nieliczne przypadki… Któż nie kocha wina? Ok, też nie od razu zostałam jego fanką i znam amatorów wyłącznie innych trunków. Na szczęście wszyscy mamy wybór. Na moim stole czekolada i wino to stali goście, choć minęło trochę czasu, zanim zrozumieli, że żyć bez siebie nie mogą. Zwłaszcza  w takie wieczory, jak wczoraj, dziś, jutro, pojutrze, za tydzień… i tak co najmniej do marca przyszłego roku. Zawsze powtarzam, że pogoda nie będzie mną rządzić, ale nie da się ukryć, że najchętniej zapadłabym w zimowy sen, jak bieszczadzkie misie.  Misiem jednak nie jestem i luksusowej gawry nie posiadam. Żeby nie był to jedynie czas przetrwania, a pełnia życia to mamy przecież zestaw idealny!

 

 

Czekolada…. Od wieków otoczona aurą magii, tajemniczości, luksusu.  Trzy tysiące lat temu napój bogów popijany był na ostro z dodatkiem chilli w kulturach prekolumbijskich na półwyspie Jukatan a pieniądze rosły na drzewach. Ziarna kakaowca były wtedy twardą walutą i milionerem stawał się ten, kto w swoich spichlerzach zgromadził tony ziaren. Pierwszy łup Europejczyków podczas wyprawy Krzysztofa Kolumba na początku XIV wieku poszedł na dno, gdyż nikt nie miał pojęcia, jak cenna to zdobycz.  Dopiero pod koniec wieku zaintrygowani Hiszpanie zaczęli eksperymentować i odkryli prawdziwe uroki czekolady. Anna Austriaczka wprowadziła czekoladę na dwory Europy, w XVII w. powstały pierwsze czekoladziarnie. Nad Wisłę czekoladowa moda przywędrowała prawdopodobnie z Augustem II Sasem.

 

Fot. Olaf Kuziemka/ www.powinowaci.pl

 

Szwajcarscy mistrzowie czekolady twierdzą,  że ważniejsze, niż znalezienie tabliczki o najwyższej zawartości kakao, jest znalezienie takiej czekolady, która perfekcyjnie odpowiada naszym gustom. Procenty, widoczne na wielu produktach z ciemnej czekolady, odnoszą się do zawartości wszystkich składników pochodzących z ziaren kakaowca. Wyższa zawartość, to więcej czekolady i mniej pozostałych składników, zwłaszcza cukru. Wyższy procent, to także bardziej intensywny, gorzki, czekoladowy smak. Wśród kakaowych aromatów, możemy też wyczuwać inne nuty: drzewne, cytrusowe, waniliowe, kawowe, orzechowe, tytoniowe lub subtelny, ledwie wyczuwalny smak suszonych owoców, jeżyn, borówek, ziół. Wszystko zależy od naszych indywidualnych kubków smakowych.

 

Fot. Olaf Kuziemka/ www.powinowaci.pl

 

Odkrywanie głębi smaku prawdziwej czekolady to uczta dla wszystkich zmysłów, wymagająca czasu. Tutaj nie wolno się spieszyć. W codziennej gonitwie warto znaleźć ten moment i zapomnieć się w kakaowej rozkoszy przez co najmniej kilka minut. Uruchamiamy po kolei nos, oczy, uszy, palce i język. Poczuj zapach! Otwórz opakowanie i zbliż czekoladę do nosa tak, by móc z bliska poczuć jej aromat. Czy zapach, który czujesz, jest wyrazisty, czy też raczej delikatny? Czy wyczuwasz w nim jakieś dodatkowe nuty, wspomniane powyżej? Zobacz! Dobrej jakości czekoladę cechuje odpowiedni blask i jedwabisty połysk. Zależnie od rodzaju i zawartości kakao, jej kolor waha się w granicach szerokiego spektrum tonów i odcieni brązu. Zarówno opakowanie, jak i sama tabliczka stanowią widoczną zapowiedź czekającego cię smaku. Usłysz! Charakterystyczne „klik!”, kiedy przełamujesz tabliczkę.  Dobrej jakości czekolada łamie się łatwo i przyjemnie. Czekolada gorzka wydaje dźwięk krótki i wyrazisty, natomiast czekolada mleczna czy biała – dźwięk bardziej subtelny i delikatniejszy.

 

                                                  Fot. Olaf Kuziemka/ www.powinowaci.pl

 

Dotknij! Czekolada dobrej jakości powinna rozpuszczać się pod wpływem temperatury ciała. Weź kawałek między palec wskazujący a kciuk, lekko nimi poruszając. Gdy czekolada zacznie się rozpuszczać, postaraj się wyczuć jej konsystencję. Będzie jednorodna, idealnie gładka. Nie powinno być w niej najmniejszej nawet ziarnistości czy szorstkości. I wreszcie POCZUJ SMAK! Włóż mały kawałek czekolady do ust, potrzymaj ma chwilę na języku i pozwól, by się na nim rozpłynęła. Wdychaj powietrze przez usta, a wydychaj nosem – smak i zapach czekolady przenikną wszystkie zmysły. Teraz kilkakrotnie rozgryź trzymany w ustach kawałek czekolady i skoncentruj się na jej smaku i konsystencji. Czy smak jest pikantny, słodki, słony? Czy czujesz znów nuty owoców albo tytoniu? Rozprowadź czekoladę po całym języku i wszystkich zakamarkach podniebienia, postaraj się odkryć i rozpoznać rozmaite nuty smakowe. Delektuj się smakiem.

A teraz… Weź kryształowy kieliszek, otwórz butelkę czerwonego wytrawnego wina i też przenieś się do słonecznej Kaliforni. Jesień nie jest już przerażająca, prawda? Słodki listopad w zasięgu ręki.

 

Fot. Olaf Kuziemka/ www.powinowaci.pl

 

Jaka czekolada z jakim winem? Nie ma złego połączenia. Każdy z nas ma niepowtarzalne kubki smakowe i własne preferencje. Wybór należy do Ciebie. O winie najlepiej opowiada Tomasz Prange-Barczyński, naczelny Magazynu Wino – niepostrzeżenie wmieszałyśmy się z Dorota Minta wydarzeniakulinarne.pl z czekoladą. Subiektywny wybór i propozycje Tomka  możecie obejrzeć tutaj:

Seminarium Zin&Chocolate podczas Stilnovisti XII Grand Prix Magazynu Wino 2017

Fot. Olaf Kuziemka/ www.powinowaci.pl

 

Mój osobisty typ to Lindt Excellence 85% i Sonoma Zinfandel, Seghesio. Dajcie znać, co Wam zasmakowało. Bon apetit :)

 

P.S. Hallo Roger! Musimy to powtórzyć! Zwłaszcza BBQ. Twoja A.

 

            Fot. Olaf Kuziemka/ www.powinowaci.pl

O Autorze 

    Znajdź mnie:
  • facebook
  • pinterest

Odpowiedz